gokuma: (Default)
I saw a shooting star yesterday!

For the first time in my life :) I made a wish, of course. I hope it's gonna come true :P

Skip!

Feb. 14th, 2016 11:00 am
gokuma: (karuzela)
So I just found this short animation and it's utterly adorable:

gokuma: (szczurek charles - love)
A.k.a. ALL THE AWARDS


Cosplaying. You're doing it more than right.
(Source)
gokuma: (FoxyGin by Ran)
There's a picture of Michael Fassbender signing a plushie shark! :D


Fassy signing a Shark by *StarRose17 on deviantART
gokuma: (erik/xavier!)
Brought to you by [livejournal.com profile] chuchacz and amazing [livejournal.com profile] gyzym whose fic inspired this comic strip. Go and tell both artists how awesome they are :)


 
Awww, don't be so depressed, Charles, it's gonna be alright...
 
link to the full comic stripe
epilogue :)
gokuma: (szczurek charles - love)
Brought to you by Tumblr (and an unknown fanartist):



*_______*
gokuma: (szczurek charles - love)
Przepraszam moją szanowną flistę za spamowanie dzisiaj, ale właśnie znalazłam coś, co jest perfekcyjnym dodatkiem do mojego posta o Ianie McKellenie.
...A to jest właśnie ten dodatek:




Source ^^
gokuma: (szczurek charles - love)

New comic stripe with Shark and Rat


DAWWWWWWWW..! <3
gokuma: (szczurek charles - love)
New comic stripe with Shark and Rat (yeeey)



What can I say... BED WAS NEVER AN OPTION :D

BTW, check also the washing machine fic by [livejournal.com profile] akayalovesyaoi and a laudromat movie with young Fassy :D
gokuma: (szczurek charles - love)
Brought to you by Ratty Charles, Erik the Shark and two fangirls -  [livejournal.com profile] chuchacz and [livejournal.com profile] gokuma :)



Check the whole stripe here
gokuma: (FoxyGin by Ran)
Provided by awesome  [livejournal.com profile] chuchacz who posted her first comic stripe about Erik the Shark and Ratty Charles. Yeeeeeey! ^______*


Click here to see the whole comic stripe :D
gokuma: (Default)
Provided by the amazing X-Men: First Class fandom <3


*_____*
gokuma: (obey the wolf)
For the fans of Michael Fassbender ;)

Video streaming by Ustream
gokuma: (rocky - win)
This  is one of the best X-Men fics I've ever seen. And I've seen hundreds of them. I've found it today, read it and totally loved it. It made me smile and squee countless number of times, made me grin and literally cry with laughter.

So - read it, people. And share the awesomeness ^________^


Some Assembly Required by manic_intent

Summary: "Alex and Hank were two teenagers who frequently fight in school. One fight got so bad that the principal called in their fathers (as both came from single-parent families)/ guardians for a conference. This was how Charles and Erik meet."



Excerpt: "Oh, oh yes," Charles seemed to extricate his hand with reluctance. "Hank, you never did tell me that both, ah, Erik and young Alex here were also mutants."

"I'm sorry, what?" Hank blinked.

"What do you mean, mutants?" Alex growled, eyes narrowing, but Erik held up a hand and he subsided, with a grumble.

"You mean that you're a..." Erik trailed off as Charles locked eyes with him and brought the fingers of his left hand up to his temple, a playful smile toying on his lips. Hank knew that smile. It meant that the Professor was about to show off. It also usually ended in tears.

After five minutes of crawlingly disconcerting silence, Alex pinched at the bridge of his nose even as Hank fought the urge to rest his forehead back on the desk. Possibly by slamming his head down on it. It was, admittedly, vaguely amusing how of all the twenty-two different scenarios he had come up with where the Reconciliation could go awfully wrong, this had nowhere been any one of them."

gokuma: (loki)
(Also: WTF, Tennessee O__o)

gokuma: (books & comfy chair)
I can't wait to see it *___*


Imagine

Feb. 25th, 2011 08:04 pm
gokuma: (naruciak)

To taki piękny dzień. Piękny dzień, pełnia lata, piękny dzień i niebieskie, bezchmurne niebo, spokojna, niemal szafirowa toń wody. To idealny dzień na wyprawę - ty, i twoi kumple, dawni marines, macie tę swoją "nurkę" - niewielką łódź podwodną, którą kupiliście za odprawy. Jesteście poszukiwaczami skarbów, odkrywcami i szczerze mówiąc, idzie wam to nadspodziewanie dobrze. Macie farta albo szósty zmysł do miejsc, w którym można natknąć się na coś ciekawego.
No i ta hobby-praca to zupełnie coś innego od przeżytych na wojnie koszmarów.

Słońce praży, łódź jest na wynurzeniu i dryfuje na razie. Jesteście rozleniwieni - może później któryś z waszej czwórki zejdzie pod wodę, ale nie teraz, jeszcze nie. Na razie wpatrujecie się w daleki, niebieskawy horyzont...
...I nagle obok waszej łodzi pojawia się coś.

Wyspa.

Jak coś tak wielkiego mogło pozostać niezauważone przez was - nie macie pojęcia. To co widzicie, jest olbrzymie, przypomina - właściwie nie wiecie co, ogromny budynek wykuty z szaro-błękitnego granitu. Widać jedynie skrawki gruntu - całość wyspy zabudowana jest właśnie tą konstrukcją, wielką... świątynią? pałacem? przypominającym trochę ziggurat. Od dołu, przez kilkadziesiąt metrów w górę widać litą skałę - gładką jak szkło powierzchnię, na której szczycie znajduje się dopiero kolejny próg i małe ozdobniki - występy, o które można zaczepić liny.
Dwóch z was natychmiast podejmuje decyzję; jeden, dla bezpieczeństwa, zostaje w łodzi; trzeci, na początku niechętny, zgadza się na mały rekonesans. Ten z was, który został na wodzie, usiłuje sprawdzić, co właściwie możecie mieć przed sobą. Ale przyrządy niczego nie pokazują; komunikacja też za bardzo nie działa. Właściwie już to powinno w was wzbudzić lęk, podejrzliwość, ale jest już za późno: gdy wchodzicie na teren świątyni, wszystko, nawet wasz kumpel, staje się jakieś takie mniej rzeczywiste. Nawet morze szumi jakoś ciszej.
To co widzicie, jest dziwaczne i piękne - choć chyba jednak bardziej dziwaczne, macie problemy, z określeniem, co właściwie macie przed oczami. Stoicie na małym dziedzińcu, zwieńczonym cokołem z posągiem - chyba konia. Gdy podchodzicie jednak bliżej, widzicie, że to "coś", nie jest koniem, bynajmniej: to raczej jakaś dziwaczna hybryda, maszkara, mająca w sobie cechy konia, jaszczurki, ośmiornicy, człowieka - i innych jeszcze stworzeń. Istoty, którymi maszkara była czy też jest, są martwe - przez kamienne boki zwierząt przeglądają kamienne kości, wnętrzności, mięśnie. Ktoś wyobraził sobie to okropieństwo i wyrzeźbił je, a następnie umieścił tutaj -

- Kamienny koń ma złote oczy.

Z dziedzińca w dwie przeciwległe strony zbiegają schody - na niższy poziom, gdzie jest chyba główna część tej konstrukcji. Jeden z was zaczyna schodzić i widzi...
Dziesiątki, setki identycznych, kanciastych ołtarzy. Ołtarzy, których środki brunatne są od krzepnącej tam od stuleci krwi.
Nagle oczy posągu-konia rojarzają się złocistym światłym. Twoi towarzysze - i ten, który patrzył na ołtarze, i ten, który stał przy posągu, giną, rozbryźnięci, zmiażdżeni przez niewidoczną siłę. Zostajesz tylko ty - ty, który jeszcze nie stanąłeś na progu budynku i który trzymasz teraz kurczowo linę. Zaczepiliście ją w najbardziej sensownym, najbardziej wygodnym dla was - odkrywców miejscu i teraz - skulony, znieruchomiały ze strachu widzisz, iż na powierzchni ściany coś błyska. To coś to blaszane znaczki - symbole noszone na mundurach przez żołnierzy w czasie Drugiej Wojny Światowej. Małe słońca, niedźwiedzie, foki, czasem kontury stanów, zdarte z ubrań i wbite tutaj. Przez kogo? w jakim celu? Ostrzeżenie? Symbol?
(Łup?)

W końcu paraliżująca panika ustępuje. Schodzisz czym prędzej do łodzi, uciekacie z kumplem z tego miejsca. Gdy odzyskujecie łączność, zawiadamiacie wszystkich - wszystko, każde możliwe siły, poruszacie niebo i ziemię...
Ale na kawałku morza, które przemierzaliście, nie ma nic - kompletnie; tylko woda i błękitny horyzont.


Minął jakiś jakiś czas. Jesteś teraz na lądzie, od tamtego dnia nie wypływałeś już w morze i nie wypłyniesz nigdy. Jesteś w środku miasta - ruchliwego, ludnego miasta, zalanego słońcem, pełnym odgłosów ulicznego ruchu, wołań, rozmów. Siedzisz w przykawiarnianym ogródku - i skryty w łagodnym cieniu małych drzewek sączysz swoją kawę. Sączysz swoją...
Nie widzisz, jak posadzka we wnętrzu kawiarenki - granitowa, gładka, solidna - zaczyna barwić się błękitem. Nagle słychać krzyki, a potem - w parę sekund później głosy nikną jak ucięte nożem, na oknach kawiarni pojawiają się czerwone bryzgi. Podnosisz oczy, zrywasz się, próbujesz uciekać...




...I to mi się, moi drodzy, właśnie dziś przyśniło.
:D
Nawiasem mówiąc, nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie tak upiornej i tak słonecznej scenerii. Wyśniła mi się nawet nazwa wyspy: ABADONNA.

 

WIN.

Feb. 6th, 2011 06:48 pm
gokuma: (FoxyGin by Ran)
[livejournal.com profile] jeza_red  found this amazing fanvid:



Hanna is Not a Boy's Name is a webcomic, so the fanvid maker had only still pictures to work with. And the final effect is simply unbelievable. Some people really have amazing talents \o/
gokuma: (FoxyGin by Ran)
*rolls*

Profile

gokuma: (Default)
gokuma

October 2017

S M T W T F S
1234 567
89101112 1314
15161718192021
22232425262728
293031    

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Oct. 19th, 2017 01:34 am
Powered by Dreamwidth Studios