gokuma: (FoxyGin by Ran)
[personal profile] gokuma

Pierwsza część skończyła sie na mrożącym krew w żyłach cliffhangerze. Teraz dramatyczne pytanie Ran doczeka się odpowiedzi...




Ran: (23:30)
na czym/kim lezał? xD
Ja: (23:30)
na trawie
Ran: (23:30)
ah :P
Ja: (23:30)
z poprzedneigo zdania
bo zapomniałam dodać, że
Uwielbiałem jednak tamtejsze tańce wiatru z liśćmi brzóz przy dźwiękach koncertu granego przez orkiestrę wdzięcznych świerszczy, dotyk tamtej trawy
Ran: (23:31)
poezyja
Ja: (23:31)
Jednak jeszcze nigdy nie było między nami takiej rozmowy, jaka powstała w odpowiedzi na moje pytanie, skąd na ciele Davida tak wiele ran i siniaków.
- i zagadka: w jakim języku jest to zdanie?
Ran: (23:31)
bdsm!
Ja: (23:31)
bo chyba nie w polskim <hmmm>
co to za składnia
O__o
Ran: (23:31)
nie pytaj mnie o takie rzeczy
Ja: (23:32)
uśmiech z twarzy Davida zniknął, jak gdyby za dotknięciem magicznej różdżki i oddał miejsca mgiełce smutku przeszytego nikła refleksją.
*pokój Goku zasnuwa mgiełka smutku*
Ran: (23:32)
rozgoń mgiełkę
wywietrz XD
Ja: (23:33)
*przeszytego nikłą refleksją, rzecz jasna
Serce delikatnie mi się ścisnęło
- bo w ogóle jestem człowiek delikatny
(23:34)
myśli kołotały szaleńczo, krzycząc jedna przez drugą
Ran: (23:34)
ale czytelnicy są twardzi
Ja: (23:34)
myśli: a) kołotały czy b) krzyczały?
Ran: (23:34)
kołatały krzycząc xp
Ja: (23:34)
jakby mniej myślał, byłoby prościej
przynajmneij by miał spokój
Ran: (23:35)
obijały się o wnętrze jego głowy i krzyczały - chcemy się wyprowadzić
Ja: (23:35)
let me out!
XDDDD
Ale on nie lubił podnosić na nas głosu. Był zdania, że siłą można zdziałać więcej. Nim stracił pracę, był ochroniarzem, więc miał jej bardzo dużo…
Ran: (23:35)
XD
XDDDDDDDDDDDD
widać ie, skoro stracił tę pracę :P
Ja: (23:36)
--Często jest zły… - dopowiedziałem bardziej do siebie samego, patrząc pustym, niewidzącym wzrokiem prosto w oślepiające promienie słońca, Bożej latarni.
*głuchym głosem* Słońce.... wypaliło mi oczy XD
Ran: (23:37)
*zawiązuję czarną szarfę na oczach nieszczęśnika*
Ja: (23:37)
nadaję ci imię: Homer XD
Pozwalając ciszy znów ogarnąć łąkę, objąłem ciepło chłopaka.
- jak cisza może, to i ja też XD
(23:38)
antropomorfic
pairing: Cisza/Łąka
Ran: (23:38)
!!!
dobre XD
Ja: (23:38)
jest i wątek mitologiczny <lol>
(23:39)
Policzki paliły niemiłosiernie, gdy bezlitosne łzy sunęły się po nich swoją tułaczką Odyseusza, a dłonie ścisnęły ręce Davida.

Ran: (23:39)
zaraz popadnę w kompleksy xp
suneły się
Ja: (23:39)
tułaczką
Ran: (23:39)
łzy się sunęły...
Ja: (23:39)
Odyseusza
Ran: (23:39)
tak
Ja: (23:39)
*dostaje czkawki*
(23:40)
„Czasem dzieje się tak, że osoby, które bardzo kochamy, musza odejść. Ale błagam, nie odchodź, mój roześmiany Davidzie!” – pomyślałem rozpaczliwie, z całych sił pragnąc usłyszeć Jego zabawny akcent, opowiadający, jak pofarbował Marco włosy na różowo.
Ran: (23:40)
opowiadający akcent
Ja: (23:40)
- więc chodź, pomaluj mi życie... na żółto i na niebiesko...
Ran: (23:40)
xP ohmia też tam jest?XD
Ja: (23:40)
mówię, antopomorfizm pełną gębą
Ran: (23:40)
nom
(23:41)
;S
Ja: (23:42)
Punktualnie o godzinie szesnastej zastałem Ich naprzeciwko dworcowego sklepu; wszystkich szeroko uśmiechniętych. W oczach Marco, zwanego wkrótce po prostu Markiem, zabłysnęły nieznane mi dotąd ogniki. Ogniki, których bardzo się wystraszyłam.
- później dowiedziałam się: Marco nie znosił transseksualistów!
Ran: (23:43)
te ogniki to pewnie nienawiść XD
(23:44)
jaka trauma
ale szczerze powiem, że czuję się zagubiona
Ja: (23:45)
nie dziwię się, w tak skomplikowanej i pełnej niuansów historii
łatwo się pogubić
Ale ty już stary jesteś! – wyszczerzyłem się do Marco, przywołując Go gestem i ukazując Mu małą, czarną torebeczkę.
Ran: (23:45)
jestem w rozpaczy xp
omg torebeczę
Ja: (23:46)
- albowiem miałem podejrzenia, że Marco jest wcieleniem Boga
innego powodu wielkiej litery nie widzę XD
Ran: (23:46)
albowiem
zaprawdę zaprawdę powiadam wam XP
Ja: (23:46)
Bardzo schudł na twarzy, ukazując wydatne kości policzkowe
ooo, to takie łatwe?
to ja tutaj się odchudzam
Ran: (23:46)
na zawołanie lol
(23:47)
XD
Ja: (23:47)
a wystarczy pokazać kości policzkowe
Ran: (23:47)
bo on jest wcieleniem Boga xp
Ja: (23:47)
"-Wszystkiego najlepszego – uśmiechnąłem się niepewnie i wręczyłem Mu torebkę, całując w oba policzki. Dość dziwny zwyczaj, podebrany ze świąt Bożego Narodzenia, kiedy to rodzice robią tak z wujkami, składając sobie nawzajem życzenia. "
- jedyna okazja, kiedy z rodziców wychodzi PERWERSJA!
ha!
Ran: (23:48)
e? xD
Ja: (23:48)
yle, że on, zamiast powiedzieć „wesołych świąt”, uśmiechnął się tylko z twarzą nie ukazującą żadnych emocji
tyle*
nic dziwnego, że nie powiedział
w końcu to były jego urodziny XD
Ran: (23:49)
taaa
Ja: (23:49)
Szukałem tej płyty! Kocham Cię! – dodał w moją stronę, rzucając mi się na szyję.
-Wiem… - parsknęłem Mu śmiechem w ramię

Ran: (23:49)
uśmiechnął się z twarzą
Ja: (23:49)
*parska Ran śmiechem w ramię*
Ran: (23:49)
co mi robisz? xD
Ja: (23:50)
chciałam ci parsknęć, ale tak ładnie mi nie wyszło
powinien zostać ślad:
Ran: (23:50)
a, bo ja nie rzuciałam nic w Twoją stronę
xD
Ja: (23:50)

Choć jego słowa były wyraźnie ironiczne, to gdzieś w głębi tych piwnych oczu, czaił się nikły błysk.. Gdy spostrzegł, że mnie dusi, wypuścił z ramion i uśmiechnął się jeszcze raz.
Marco-dusiciel
Ran: (23:50)
boli mnie ten tekst XD
Ja: (23:51)
w następnym numerze: Morderca Transseksualistów schwytany z tajemniczą czarną torabką
<lol>
torebką
Ran: (23:51)
scary
Ja: (23:51)
ojeżujeżu
poczekaj
(23:52)
teraz będzie kartka z życzeniami
-Ależ nie ma za co – puściłem Mu zaczepnie oczko, stwierdzając z ulgą, że ów niepokojący blask zniknął z Jego dużych źrenic – Jeszcze jest kartka.
-Ach tak, rzeczywiście. Chwila moment… O mam. Jeju, jakie długie – wytrzeszczył oczy na moje maleńkie pismo, po czym usiadł pod ścianą i odchrząkając, zaczął czytać na głos:
-Kropla deszczu przebywa drogę tak długą,
Nim dojdzie do swojego celu.
Napotyka na swojej drodze tak wiele krajobrazów,
Chwil z życia ludzkiego.
Spójrz w nią, a ujrzysz barwy tęczy sprzed dwóch tysięcy lat;
Błysk wszystkich oczu w nią wpatrzonych,
Miliony fleszy ją fotografujących.
Każde tchnienie wiatru, zakodowane od początku świata.
Całą krwawą historię Polski i za Ojczyznę przelane łzy
Stroskanych matek.
Głuchy krzyk mewy przy czyimś ostatnim zachodzie słońca na plaży
Zabrzmi w Twoich uszach.
A może właśnie Twojego…?
Weź ją w dłonie, a poczujesz ciepło Bożego policzka,
Z którego się zsunęła.
Twoje serce otuli ludzka miłość,
Rodząca się przy ciepłym, letnim deszczu.
Przepłynie przez Twoje palce i skapnie delikatnie pod bose stopy,
Oddając ostatni hołd.
Uklęknij i przyjrzyj się, jak od niej staje się zależne życie ogółu.
Przymknij oczy i dojrzyj skarby tysiącleć,
Której kryje w sobie ta Boża łza,
Szyta przez Jego Anioły.
W ostatnim tchnieniu obejrzyj w niej lata swojego życia:
Narodziny, pierwszy uśmiech, wczesny zapach wiosny,
Czy najdroższą miłość.
To wszystko ukaże Ci, jak wiele chwil zachować można w tej najmniejszej.
Te tysiące snów w jednej kropli wody…
Tego właśnie ci życzę – Twój Michael

(23:53)
- doprawdy, nie mógł napisać "Dużo szczęścia i słodyczy Michał z Polski tobie życzy" *snorts*
Ran: (23:56)
och, ok... to było mocn
mocne
Ja: (23:56)
az z wrażenia ci literka uciekła ;)
Ran: (23:56)
nom
czuję się teraz taka mała
i płytka
Ja: (23:57)
<glaszcze>
don't worry
Ran: (23:57)
w obliczu tej tysiącletniej głębi
Ja: (23:57)
dzięki temu nie będzie problemów z naszy traktorem
naszym*



I tym optymistycznym stwierdzeniem kończymy część druga. Za chwilę *werble* część trzecia!

Date: 2008-08-11 07:23 pm (UTC)
From: [identity profile] ltwn.livejournal.com
Noo... za pierwszym razem ledwo zipałam po śmiechu, po tym zbierałam się z podłogi po wątpliwie miłym spotkaniu trzeciego stopnia ze skrzynią mojej kanapy (ależ brutalne ona ciosy w kręgosłup zadaje, mówię wam!), to co będzie po trzeciej? Aż się boję xD kolejna perełeczka XD chyba jakichś czarów używasz że takie ewenementy znajdujesz z taką łatwością xD

Date: 2008-08-11 07:25 pm (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Cały tekst był pełen takich kwiatków i kwiateczków. Z Ran mało nie popłakałyśmy się ze śmiechu ;)

Profile

gokuma: (Default)
gokuma

October 2022

S M T W T F S
      1
2345678
9 101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 2nd, 2026 09:41 am
Powered by Dreamwidth Studios