gokuma: (Default)
[personal profile] gokuma
A więc napisałam krótkie opowiadanko z postaciami, które pojawiły się w mojej głowie parę dni temu. Mam nadzieję, że i wam się spodobają. Miłego czytania! ^^

Tytuł: Zjadacz Opowieści
Autor: Gokuma
Bohaterowie: Ellin (człowiek), Salban (Zjadacz Opowieści, demon)
Seria: Świat Słów
Rating: PG
Beta-reading i wsparcie duchowe: [profile] raneczka



Zjadacz Opowieści



    Ellin kończył właśnie ostatnie zdanie tekstu, gdy na piętrze niżej uslyszał znajome szuranie.
- Co masz? - usłyszał za chwilę i jego osobisty demon spojrzał mu przez ramię.
- Szszszzz... - pisarz położył palec na ustach. - Daj mi skończyć.
Demon uspokoił się natychmiast i stanął za krzesłem Ellina. Mężczyzna zmarszczył czoło i postukał ołówkiem w otwarty notes, starając się wrócić do przerwanego przybyciem demona wątku. Bezgłośnie powtórzył ostatnie słowa tekstu; po chwili, odnajdując rytm zdania, pochylił się nad zapisaną już prawie w całości kartką.
- Jest! - powiedział po paru minutach i postawił kropkę na końcu opowieści. Stojący za pisarzem demon ożywił się nagle:
- Daj! - zażądał i wciągnął do Ellina rękę. Pisarz podniósł swój brulion i wręczył go przybyszowi, z rozbawieniem obserwując to, co nastąpiło zaraz potem: demon usiadł na posadzce tuż przy biurku i położyl sobie notes na kolanach. Następnie pochylił nad nim głowę, tak nisko, że dotykał niemal kartek czołem.
- Chyba smaczne – zawyrokował po chwili i wyprostował się; w chwilę później uniósł dłonie, kładąc je tuż nad zapisanymi niedawno stronami. Ellin ujrzał, jak słowa zaczynają lekko mienić się i polśniewać; zaraz potem znad kartek uniosła się różnobarwna, pełna kolorowych plam i blasków poświata:
- Smacznego, Salbanie – powiedział cicho. Demon zanurzył w poświacie ręce; z unoszącej się nad pismem tęczy wyłowił trochę kolorowego blasku i wypił go, przykładając do ust stulone dłonie. Ellin przypartywał mu się z lekkim napięciem. W chwilę potem uśmiechnął się szeroko, bo demon wyszczerzył radośnie zęby i z aprobatą szastnął swym długim, czarnym ogonem:
- Dobre! - zawołał zadowolony; następnie pochylił się się nad notesem i zaczął zagarniać kolejne fragmenty poświaty i pić je, garść za garścią. Kudłaty ogon szorował raz po raz po podłodze. Ellin odsunął swoje krzesło od biurka i z pobłażliwą czułością patrzył na swojego Zjadacza Opowieści.

    Salban był młodym demonem – młodym i jeszcze nie do końca panującym nad swoją mocą. Miał zaledwie czterdzieści sześć lat, co wobec wieku, który zdarzało się osiągnąć demonicznym istotom znaczyło bardzo niewiele: Parsiel, Zjadacz Opowieści Poety Siedmiu Królestw miał już siedemset lat. Ellin widział go tylko raz, podczas wizyty słynnego artysty w zachodnich prowincjach. Królewski poeta został przyjęty z godną królów celebrą; witały go i fetowały jego przybycie tłumy. Parsiel stał tuż za nim: wysoki, brunatnoskóry, z czarną grzywą włosów spiętą dużą, srebrną klamrą. Jego rogi były duże, masywne i zwinięte kilka razy spiralnie. Muskularne ciało osłaniała droga, biała tunika. Nosił ją naturalnie, jak każdy noszący podobny ubiór człowiek. Przy Salbanie problemem był już koncept biodrowej przepaski.

    Ellin uśmiechnął się i lekko zarumienił, przypominając sobie pierwsze spotkanie z demonem. Czy raczej - jego niespodziewane zjawienie się w pokoju pełnym książek, tuż przed wpatrujacym się w zakończony właśnie poemat młodzieńcem. Ellin ujrzał wtedy przed sobą raptem człekopodobną istotę z niebieską skórą, kudłatym ogonem, rogami, kopytami i burzą czarnych włosów. Istotę niewątpliwie męską i niewątpliwie beztrosko traktującą względy przyzwoitości. Stwór przykucnął tuż przy Ellinie i spojrzał na niego wielkimi, roziskrzonymi ślepiami:
- Jestem głodny! - oświadczyl radośnie i wyrwał pisarzowi z rąk trzymaną kurczowo kartkę.
Chłopak przypatrywał się osłupiały, jak z jego poematu zaczynają się unosić kolorowe i błyszczące drobinki. Stwór połknął je jednym haustem i zmrużył oczy z zadowoleniem:
- Dobre! - pochwalił i oblizał się; potem wręczył z powrotem kartkę oszołomionemu Ellinowi. - Masz jeszcze?


    Od tego dnia minęło już sporo czasu. Demon ucywilizował się trochę i przestał przyprawiać swego pisarza o kołotanie serca nagłymi pojawieniami. Kolejne pół dekady nie przydało mu jednak ani krzty więcej cierpliwości. Czekał w miarę spokojnie tylko wtedy, gdy w grę wchodził obfitszy lub smaczniejszy posiłek.

- Nrrrrr... - mruczał demon teraz, wyciągając z głębin tekstu jakieś wyjątkowo smaczne zdanie. W czasie posiłku kosmyki włosów ciągle spadały mu na oczy. Kudłata, podobna trochę do końskiej grzywa z pewnością od dobrych paru dni nie widziała niczego w rodzaju szczotki czy zgrzebła. Ostre, spiczaste rogi (powoli zaczynające już się skręcać i grubieć) niknęły w tej czarnej i wiecznie rozczochranej burzy włosów. Ellin wyjął z szuflady kościany grzebień i przysiadł obok łowiącego wciąż barwne drobinki Salbana.
- Doprowadzę cię trochę do porządku, wiesz? - powiedział i sięgnął do włosów demona. Salban mruknął coś aprobująco i Ellin zaczął przygładzać trochę bujną grzywę. Nie było to zadanie łatwe: włosy demona były długie, poplątane i nie zamierzały poddać się łatwo. Ale Ellin miał w ich porządkowaniu już paruletnią praktykę; istniały rzeczy, o których Salban po prostu nie był w stanie pamiętać.
    Zjadacz Opowieści skończył tymczasem swój posiłek i dotknął nosem przegarniającą jego włosy dłoń:
- Było smaczne - stwierdził z zadowoleniem. - Będzie coś jeszcze? - zapytał z wyraźną nadzieją w głosie i obwąchał prawą rękę pisarza, a potem dotknął wnętrza dłoni językiem. - Tylko nie poezja, nooo..! Poezja mi się już przejadła..!
- Wybredniś – skrytykował Ellin, uśmiechając się mimo woli. Odłożył grzebień na bok i przegrabił włosy demona palcami. Potem podrapał go lekko po wrażliwej skórze tuż przy rogach: - Niedługo zaczną się zawijać, prawda?
- Mmmm... pewnie tak – zamruczał Salban i nadstawił głowę do dokładniejszego drapania. Długi, futrzasty ogon zaczął ponownie szorować podłogę.
- Nie zbieraj kurzu – zganił demona pisarz i szorowanie natychmiast ustało. Ellin objął Zjadacza Opowieści od tyłu i przytulił się do jego szerokich pleców. Potem westchnął i zamknął oczy. Salban przestał się kręcić i znieruchomiał, pozwalając pisarzowi odpłynąć w lekką drzemkę. W powietrzu wyczuwał już kolejne utwory, które napisze niedługo Ellin. Dwie nowele, esej i – demon powęszył z niedowierzaniem – dramat. Salban zastrzygł uszami:
„...No, tego jeszcze nie było!”

A Ellin spał. W jego głowie roiły się już nowe opowieści...



Date: 2007-12-29 11:56 pm (UTC)
From: [identity profile] harukazepanda.livejournal.com
mam nadzieję, że inni czytelnicy się do niczego nie przyczepią, bo wyjdzie, że jestem kiepskim betą nah, wiem, ze jestem za miętka ;p

idea opowiadanka bardzo mi się podoba, mam nadzieję, ze szybko dostaniemy coś więcej, bo polubiłam bohaterów, zwłaszcza Ellina ;p a pan demon jest, jak już powiedziałam bardzo demonowaty... chyba za bardzo jak na mój gust XD cieszę się, że takie istotki nie nawiedzają każdego pisarza
*rozgląda się bojaźliwie* XD;;;;

Date: 2007-12-30 12:02 am (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Każdemu pisarzowi wedle weny jego... Jestem pewna, że twój demon byłby również troszkę zwariowany, radosny, ale bardziej układny (i uczynny - tygryskom by książki czytał ^^)

Dzięki za pomoc - no i motywowanie mnie do pisania, przede wszystkim :)

Date: 2007-12-30 12:05 am (UTC)
From: [identity profile] harukazepanda.livejournal.com
myślisz? XD ja mam wrażenie, ze byłby strasznie wredną bestią z wielką nierównością pod sufitem objawiającą się wybuchami wariackiego śmioechu i pewnie by śmierdział rybami i masłem orzechowym xp

^_^

Date: 2007-12-30 12:25 am (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
I cytrynowymi dropsami :)

Muszę w końcu zapamiętać, że to był lewek, a nie tygrys...

Date: 2007-12-30 03:10 pm (UTC)
From: [identity profile] mreu.livejournal.com
Podoba mi się ^___^ Bardzo chętnie poczytam dalsze ciągi i ciągi i ciągi [szczerzy kiełki] demonek świetny Ellin także no po prostu miodzio ^^

Date: 2007-12-30 03:28 pm (UTC)
From: [identity profile] harukazepanda.livejournal.com
*polazła na lja mreu*
niewiele tam jest xp myślałam, że coś pisujesz, ne

Date: 2007-12-30 03:52 pm (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Każdy kiedyś zaczynał... Ja na początku wrzucałam na LJ tylko swoje teksty...

Date: 2007-12-30 03:51 pm (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Cieszę się, że ci się podobało, Mreuku ^^ Ja też lubię mojego demona i jego pisarza. Fajne rzeczy czasem do głowy przychodzą... :)
(deleted comment)

Date: 2007-12-31 08:32 am (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Weeeee! Bardzo się cieszę, że ci się podobało! :)

Pomysł przyszedł mi do głowy niespodziewanie i dobrze, że go zaraz spisałam. Obaj bohaterowie pojawili mi się prawie natychmiast: spokojny pisarz i jego rozwydrzony i jeszcze nieucywilizowany demon XD

Piosenkę, którą cytujesz, znam, więc może też tkwiła mi gdzieś z tyłu głowy i przyczyniła się do powstania tekstu :)

A co do sequelu... kolejną historię z tego świata juz napisałam ^__^ Zapewne dziś ją zapostuję...

Date: 2008-01-06 06:01 pm (UTC)
From: [identity profile] koralgol.livejournal.com
Miałem napisać opinię wcześniej, ale wilczyce ze skręconymi łapami są zbyt absorbujące :)

Ładny kawałek tekstu, ładnie dobrane słowa i ładny początek. Czuć że będzie więcej, co mnie osobiście cieszy. Zawsze i wszędzie czekam na cdny, na opowieść, nie drabble, a w takie formie rzecz może się w opowieść jeszcze zamienić :)
Czy demony, jak im się rogi skręcą, muszą opuścić swoich "pisarzy" czy ja coś w odczycie pomieszałem?

pozdrawiam i cieszę się wespół zespół z powrotu weny

Date: 2008-01-06 06:55 pm (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Witaj, K, cieszę się, że jesteś cały i zdrowy po powrocie z gór :)

Cieszę się również, że tekst ci się spodobał - cdn planuję, jak mnie wena znów najdzie - no i jak będę miała trochę czasu, bo w trakcie przerwy świątecznej przećwiczyłam, że znacznie lepiej mi się pracuje nad tekstami, jeśli mam czas wolny i nie muszę go "urywać" z godzin odpoczynku po pracy.

Uściskaj ode mnie Lurine, poor wolf... *nuzzles*

Dziękuję za opinię!

[edit]
A co do rogów demonów, to są one jedynie (albo "aż") dowodem dorosłości, dojrzałości danego osobnika. Demon, który ma jeszcze rogi proste, to jeszcze w sumie szczeniak...

Date: 2008-01-11 12:15 am (UTC)
From: [identity profile] uknown-42.livejournal.com
Wyśmienity jest ten demon :) Taki nieskomplikowany i niewinny, też takiego chce ^_^
Musisz koniecznie napisać więcej historii z tego cyklu - czyta się je wyśminicie.

Date: 2008-01-12 12:25 am (UTC)
From: [identity profile] gokuma.livejournal.com
Dziękuję, wilczku ^^ Cieszę się, że ci się podobało :)

Date: 2008-01-12 10:30 pm (UTC)
From: [identity profile] viatoris.livejournal.com
Świetny cykl małych, uroczych opowieści, Goki :) mały demon zjadacz chwycił mnie za serce głównie dlatego, że ma komentarze takie jak K :D ZNOWU jednoczęściówka? niee chceee :DDDD

Podoba mi się sposób w jaki ukazujesz relację demona i jego snującego opowieści człowieka, takie niby na zasadzie wspołżycia ale oddzieleni. Rogi młodemu urosną, szczeniakiem być rpzestanie i co wtedy ? :)

Bardzo ceiszyłbym sie, gdybyś kontynuowała rozbudowywanie tego wszechświata :) bo udatny i potencjał w nim czuć :)

Profile

gokuma: (Default)
gokuma

October 2022

S M T W T F S
      1
2345678
9 101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 2nd, 2026 01:34 pm
Powered by Dreamwidth Studios